Navigation Menu+

Rozważania Różańcowe XXII ŁPPM

532368_iuzJ_zg40s08_rozaniec3_34

Dzień IX 14.08.2017

Rozważania różańcowe – Tajemnice radosne 

Zapraszasz mnie Panie na drogę wiary. Zapraszasz bym był świadkiem Twej Miłości. Panie, pragnę stać się narzędziem Twoim i pochodnią, która po doświadczeniu ogniska Twej Miłości rozpali w innych tęsknotę za Tobą . Więc wyruszam z Maryją i idę. Idę na drodze wiary, choć ma wiara mniejsza jest, niż jednodniowy kurz na starej szafie. Idę do Ciebie Jezu, choć często zbaczam. A co najważniejsze, w swych brudnych dłoniach niosę Ci w darze, me serce zranione i poharatane. Dopiero wyrwałem je tym,  którzy chcieli je ukraść. Upadło, potłukło się trochę ale nadal przeznaczone jest tylko dla Ciebie. Podniosłem i mam nadzieję że nadal je przyjmiesz. Idę i szlaki swe gubię, z drżeniem że me serce bić mi przestanie. Me serce potrzebuje Twego serca Panie.

 

1. Zwiastowanie

Droga wyborów. Codziennego podejmowania decyzji. Maryjo ty rzekłaś „Oto ja służebnica Pańska …”. Wyraziłaś zgodę na wszystko, zawierzając Bogu całą przyszłość. Ja tak często chcę znać dokładne szczegóły całej drogi. Pytam kiedy? Co? Dlaczego ja? Czy będzie bolało? Zaglądając Bogu w ręce, w których trzyma mapę całej trasy, tak trudno mi zaufać nie znając jutra. Choć wewnątrz wyrywa niespokojna siła, która każe krzyczeć „ Tak! Panie uczyń ze mną co chcesz” I znów lęk. A jednak … wstaję …i idę.

 

2. Nawiedzenie

Bóg zaprasza mnie na drogę miłości poprzez służbę drugiemu człowiekowi. Maryja napełniona miłością Boga, nie pytając o nic wyruszyła w trudną drogę poprzez góry by służyć i dzielić się radością wybrania. Ja tak często patrzę na to ile zyskam z tego, że dam? Serce napełnione prawdziwie Bogiem, samo wyrywa się do dzielenia, bo inaczej nie potrafi. Bóg musi się dawać bo inaczej nie byłby sobą! Wstań …idź i głoś!

 

3. Boże Narodzenie

Maryja prowadzi, aż do Betlejem, do ubóstwa, w którym mogę spotkać Boga żywego. Czasem właśnie wtedy, gdy odczuwam jakiś brak i pustkę, to jest znak, iż to jest najlepsze miejsce na narodziny Jezusa we mnie. Dlatego cicho wchodzę do Twojej stajenki mały Jezu. Nie wchodzę jak król, który ma dla Ciebie piękny dar, nie wchodzę jak pasterz by oddać Ci pokłon. Wchodzę  jak żebrak niosący w dłoniach poranione serce. Klękam i patrzę na Ciebie, jest mi wstyd, że nic nie mogę Ci dać. Ty mały Jezu cichy skulony, jak kłębuszek mały, chcesz abym po prostu był i oddał puste serce na mieszkanie dla Ciebie.

 

4. Ofiarowanie Pana Jezusa

Pragnę się ofiarować Tobie Panie. Lecz „ktoś” boi się we mnie, boi się, że cos straci. Pragę się oddać bez reszty, bez miejsca po przecinku. Chcę oddać wszystko, aby Ciebie było więcej we mnie, niż mnie samego! Maryja kochała miłością wolną, dlatego potrafiła Bogu oddać wszystko co miała najcenniejszego – swego pierworodnego Syna. I wcale Go nie utraciła, a wręcz odwrotnie, jeszcze głębiej zjednoczyła się z Nim. A ja tak Bardzo boję się zaryzykować i oddać Bogu to o co prosi!

 

5. Odnalezienie w świątyni

W życiu można szukać wielu rzeczy. Warto jednak czasem stanąć na chwilę i zapytać: „Co jest celem na mojej drodze wiary? Czy może przypadkiem nie ominąłem świadomie kilku ścieżek, by nie pokaleczyć swoich stóp?”. Tak często zbaczam Panie z drogi prawdy, szukając wygody i przyjemności. A może właśnie na taką drogę mnie zapraszasz, gdy mówisz: WSTAŃ, IDŹ, GŁOŚ!

 

 

Dzień VIII 13.08.2017

Rozważania różańcowe  Tajemnice chwalebne (ze świętą siostrą Faustyną) 

 1. Zmartwychwstanie

Św. Faustyna potrafiła żyć tajemnicą Zmartwychwstania Pańskiego. Ona, powtarzając za Marią Magdaleną z podziwem pozdrawiała swojego Pana: „Mistrzu”, „Rabbuni”. Ona nie lękała się na próżno, gdyż pamiętała polecenie zmartwychwstałego Jezusa wobec Swoich uczniów: „Pokój Wam”. Ona dziękowała za przemianę swojego serca, za nowe życie, które On sam daje. Skąd brała siły? Z wpatrywania się w oblicze miłosiernego Jezusa, w Jego oczy, w Jego serce, z którego wypływają dwa strumienie, z powtarzania z głębokości duszy: „Jezu, ufam Tobie!”

2. Wniebowstąpienie

Niebo, to stan absolutnego szczęścia, stan całkowitego zjednoczenia się z Bogiem. Stan, którego św. Faustyna doświadczyła już tutaj na ziemi, oddając siebie całkowicie w ręce swojego Oblubieńca. W Nim odnalazła całe swoje szczęście. Czy możemy dążyć do takiej relacji z Panem? Tak, możemy! Spotykając Go w Eucharystii, w ofierze, w której On się nam cały daje, abyśmy już tutaj na ziemi odkryli przedsmak nieba.

3. Zesłanie Ducha Świętego

Pragnienia – one popychają nas do działania. One wypływają z głębokości serca. One są darem samego Boga, budzą się w nas za pomocą Ducha Świętego. Są nam dane, aby realizować wezwania, do których Bóg nas zaprasza. Św. Faustyna też miała swoją misję i cała poświęciła się temu, aby głosić światu Boże Miłosierdzie. Pragnęła pełnić wolę Tego, którego tak bardzo umiłowała. I w pewnym momencie pragnienie Jezusa stało się jej osobistym pragnieniem, które wypełniała hojnie i w wolności, umocniona darami Ducha Świętego.

4. Wniebowzięcie Maryi

Święta Faustyna oddała się całkowicie w opiekę Tej, przez którą jej Oblubieniec przyszedł na świat. Tej, którą nazywamy Matką Miłosierdzia. Maryja zawsze doprowadza nas do swojego Syna, sama będąc w niebie zjednoczona z Bogiem. doprowadza nas w ramiona miłosiernego Ojca, aby odnaleźć w nich nasze prawdziwe przeznaczenie i nasze zbawienie. Uświadamiając sobie tę prawdę, rozumiemy pragnienie s. Faustyny, by często oddawać się w ręce najlepszej Matki.

 5. Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi

Korona i krzyż to droga Maryi – droga królewska, którą przyjęła od Boga. Jest Królową, która przyjęła wszystko do czego była zapraszana. Niczego Bogu nie odmówiła. Kiedy Jezus jest naszym jedynym królem, przyjmujemy krzyż tak jak On i jak Jego Matka. Krzyż staje się wtedy naszą koroną, naszą chlubą. Ta droga uczyniła Ją królową nieba i ziemi. Św. Faustyna także nie bała się tej korony. Nosiła koronę cierpień fizycznych i duchowych z odwagą i zgodą, bo robiła to z miłości do swojego Oblubieńca i dla zbawienia dusz, doświadczała, że w tym jest nadzieja i tajemnica Bożego Miłosierdzia.

Dzień VII 12.08.2017

Rozważania różańcowe– Tajemnice radosne

 

                1. Zwiastowanie

Syn Boży w tajemnicy Zwiastowania stał się Synem Człowieczym. Przyszedł, aby służyć każdemu człowiekowi pomocą swej łaski, nauką swego przykładu i aby dać duszę swoją na okup za wielu – za tych wszystkich, którzy zechcą skorzystać, którzy zdecydują się, by wstać, iść i głosić.

 

                2. Nawiedzenie

Pełen prostoty i delikatności jest pierwszy akt „służby” Jezusa i Maryi spełniony w stosunku do Elżbiety, Zachariasza oraz jeszcze nienarodzonego Jana Chrzciciela. I podobnie proste i delikatne są wszystkie nawiedzenia Boże względem każdego człowieka. I tak będzie aż do skończenia świata. Maryja poszła … wstała … a ja?

 

                3. Narodzenie

Jezus Chrystus rodząc się w najprymitywniejszych warunkach stał się przystępny dla wszystkich ludzi: dorosłych, starców i dzieci. Trzeba tylko otworzyć swe serce na milczącą wymowę dziecięctwa Jezusowego. Trzeba tylko jak dziecko zaufać…

 

                4. Ofiarowanie

Syn Człowieczy nie zadaje gwałtu naturze ludzkiej. Milczy jak wszystkie niemowlęta, ale przez usta innych – starszych, objawia swą misję. Starzec Symeon obwieszcza: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek
i powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą”. Jakie słowa wychodzą przez moje usta? Czy nimi głoszę?

 

                5. Znalezienie

Po znalezieniu Pana Jezusa w świątyni rozpoczął się najdłuższy
i najbardziej wymowny  okres w Jego życiu, mianowicie służenie coraz szerszemu ogółowi ludzi. Zakończył się on trzyletnią pracą apostolską na terenie całej Palestyny. Co za bogactwo przykładu nauki i okazanego ludziom miłosierdzia. A do twojego ucha wciąż dochodzą słowa wstań, idź, głoś… słyszysz je?

 

 

Dzień VI 11.08.2017

ROZWAŻANIA DROGI KRZYŻOWEJ

 

Stacja I – Pan Jezus skazany na śmierć
PODRÓŻNYCH W DOM PRZYJĄĆ

 

Z Ewangelii według Świętego Łukasza:

Kiedy dopełnił się czas Jego wzięcia z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy,
i wysłał przed sobą posłańców. Ci przyszli do jakiegoś miasteczka samarytańskiego,
by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. (Łk 9,51–53)

 

Panie Jezu, już na początku swej drogi do Jerozolimy, a więc ku śmierci, zostałeś odrzucony – nie przyjęto Cię. Bo byłeś obcy! Bo należałeś do innego narodu, wyznającego inną religię. Odmówiono Ci gościny
– Człowiekowi zmierzającemu ku śmierci.

To wszystko, Panie, brzmi przerażająco znajomo – jakby było wprost zaczerpnięte z naszych gazet, przypomina sytuacje z naszych ulic. Odmawiamy gościny ludziom, którzy szukając lepszego życia, a czasami po prostu ratując życie (zagrożone śmiercią), pukają do drzwi naszych krajów, kościołów i domów. Są nam obcy, widzimy w nich wrogów, boimy się ich religii. I ich biedy!

Zamiast gościny – znajdują śmierć: u wybrzeży Lampedusy, Grecji,
w obozach dla uchodźców. Odmowa przyjęcia łatwo staje się prawdziwym wyrokiem śmierci. Na nich. Zatem i na Ciebie! W ostatnich kilku latach zostałeś skazany na śmierć w osobach 30 tysięcy uchodźców. Skazany – przez kogo? Kto się podpisze pod tym wyrokiem?

Jestem przybyszem – mówisz do nas dzisiaj – nie mam miejsca, gdzie bym głowę mógł oprzeć, urodziłem się w stajni – bo nie przyjęto mnie do gospody. Znam gorzki smak udawanej gościny – jak u faryzeusza Szymona, który nie podał Mi ani wody do obmycia nóg, ani oliwy na spieczoną upałem głowę.

Przypominasz nam o uczniach z Emaus: gdy zaprosili Nieznajomego do stołu, otwarły się im oczy i poznali Ciebie!

I my prosimy: Otwórz nam oczy! Daj się rozpoznać! W przybyszach, którzy nagle znaleźli się obok nas. W bezdomnych, śpiących na naszych dworcach, w bramach naszych domów, w kanałach, pod mostami. Ty żyjesz
– w każdym przybyszu. I królujesz – jako potrzebujący, na wieki wieków. Amen.

 

                Stacja II – Jezus podejmuje krzyż
GŁODNYCH NAKARMIĆ

 

Z Ewangelii według Świętego Marka:

Jezus ujrzał wielki tłum. Uczniowie rzekli: „Odpraw ich! Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia.” Lecz On im odpowiedział: „Wy dajcie im jeść”. Rzekli Mu: „Mamy za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?”. Spytał: „Ile macie chlebów?”. Rzekli: „Pięć i dwie ryby”. (Mk 6,34–38)

 

Czego najbardziej potrzebujemy, żeby zmierzyć się z krzyżem,
na przykład z krzyżem głodu naszych sióstr i braci?

Zwykle myślimy jak Apostołowie: Za dwieście denarów nie wystarczy chleba. Dwieście denarów! Siedmiomiesięczna pensja!? Skąd naraz wziąć taką sumę!? Ten krzyż nas przerasta.

Pozornie bezradni, wynajdujemy rozwiązania przerzucające problem na innych: Niech idą do okolicznych osiedli i wsi i kupią sobie. Ty jednak mówisz: Wy dajcie im jeść! I pytasz: Ile macie chlebów? Pytasz nie o to, czego nie mamy, lecz o to, co mamy! I czy potrafimy się podzielić tym, co mamy: pięcioma chlebami i dwiema rybami. Nie pytasz, czy to wystarczy dla tak wielu
– pytasz, czy się tym podzielimy!

I oto zaczynamy rozumieć. Skąd bierze się na świecie głód? Nie
z braku chleba, lecz z braku solidarności. W naszym świecie nie brakuje chleba – jedna trzecia produkowanej żywności jest marnowana. Jednocześnie co sześć sekund umiera z głodu dziecko, a dzisiaj – tego wieczoru, blisko miliard ludzi na świecie nie wie, czy jutro będzie miało co jeść.

Panie Jezu, chwalimy Cię za wszystkich, którzy niosą miłosierdzie głodnym siostrom i braciom. Dziękujemy za tych, którzy ślubują ubóstwo,
by nieść pomoc jeszcze uboższym od siebie. Pokazują, że – aby pomagać
– potrzeba nie tyle wielkich środków, ile hojnego serca! Daj nam takie serce
– solidarne i zdolne do podzielenia się, również ze swego niedostatku. Przywróć nam także zrozumienie dla postu – nie jako zdrowotnej diety, lecz rzeczywistej praktyki miłości. Na koniec prosimy za tych wszystkich, których krzyż pozwoliłeś nam dostrzec przy rozważaniu tej stacji – za głodujących i za umierających z głodu. Chlebie Żywy! Wspomóż ich! A nam przebacz. Amen.

 

                Stacja III – Pierwszy upadek
GRZESZĄCYCH UPOMINAĆ

 

Z Ewangelii według Świętego Marka:

Przyszli do Jezusa z paralitykiem, którego niosło czterech. [...] Jezus [...] rzekł do paralityka: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”. [A następnie:] „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu”. (Mk 2,3nn.)

 

Patrząc na Twój upadek, Jezu, myślę o swoich upadkach – o ciężkich grzechach, które zwaliły mnie z nóg. Już sama pamięć o nich mnie obezwładnia. Nie umiem o własnych siłach przyjść do Ciebie. Jestem sparaliżowany – bardziej niż tamten chory. On przynajmniej pozwolił sobie pomóc – przyjaciele przynieśli go do Ciebie. Ja uciekam ze swoim grzechem
w samotność, upomnienie kwituję wzruszeniem ramion lub – częściej
– agresją.

Dziękuję, że dziś jestem tutaj i słyszę, co mówisz do tamtego sparaliżowanego grzesznika.

Mówisz wpierw: Synu (!), a potem dopiero: Odpuszczają ci się twoje grzechy. Nie zaczynasz od grzechów. Nazywasz mnie „synem” – choć myślałem, że nie mam już do tego prawa: Nie jestem już godzien nazywać się Twoim synem; uczyń mnie choćby jednym z najemników.

Ty jednak mówisz: „Najemnik? – Nie! Nigdy!” – „Oto twój pierścień, sandały i szata!”.

Tyle razy przeżyłem to w sakramencie pokuty. Nie upokorzenie,
lecz odnalezienie własnej godności! Tyle razy podniosłeś mnie z ziemi!

Panie Jezu, bądź uwielbiony w każdym konfesjonale świata. Pełen miłosierdzia. Przebaczający nie siedem i nie siedemdziesiąt siedem, ale siedemset siedemdziesiąt siedem milionów razy. Niemęczący się przebaczeniem. Bądź taki w każdym spowiedniku! Spraw, by sakrament pokuty zawsze i dla każdego był doświadczeniem miłosierdzia i szacunku. Prosimy za tych, którzy z lęku, wstydu czy lekceważenia odkładają spowiedź od lat. Daj im swojego Ducha – który przekonuje nas o grzechu – bo jest nam dany na odpuszczenie grzechów! Prosimy też za tych, których życiowe decyzje oddzielają od sakramentalnego rozgrzeszenia. Działaj w ich sumieniach, pomnażaj ich miłość, daj nam towarzyszyć im w Kościele.
Daj nam ukochać Kościół, który nigdy nie jest bezradny wobec grzechu, choć tworzą Go grzesznicy. Święty, Święty, Święty Przyjacielu grzeszników
na wieki wieków. Amen.

 

                Stacja IV – Jezus spotyka swoją Matkę
STRAPIONYCH POCIESZAĆ

 

Z Księgi Hioba:

Szatan obsypał Hioba trądem złośliwym. Hiob wziął więc skorupę, by się nią drapać, siedząc na gnoju. Usłyszeli trzej przyjaciele Hioba o wszystkim, co na niego spadło. Porozumieli się, by przyjść i pocieszać go. Skoro spojrzeli z daleka, nie mogli go poznać. Podnieśli swój głos i zapłakali. Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy. Nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu. (Hi 2,7–8.11–13)

 

Panie Jezu, Ty i Twoja Matka nie mieliście aż tyle czasu, by
w milczeniu pobyć ze sobą. Nie dano Wam siedmiu dni i siedmiu nocy. Musiało Wam wystarczyć kilka sekund, spotkanie oczu. I serc. Bez słowa.
Bez gestu. Skondensowana intensywność miłości!

Jak przyjaciele Hioba, Twoja Matka musiała przyjść, boleć z Tobą
i pocieszyć Cię. Ona także zapewne z trudnością Cię rozpoznawała: poranionego, zakrwawionego, dopiero co powstałego z upadku. Tradycja zachowała pamięć o tym miejscu, w którym upadłeś i w którym spotkała Cię Matka. W samym środku kanału przebiegającego przez Jerozolimę
i zbierającego wszystkie jej odpady i nieczystości. Boski Hiobie, Jedyny Sprawiedliwy, upadłeś nie na gnój, tylko w sam środek ludzkich brudów.

Ty, Pierwszy Pocieszyciel. Jak bardzo sam potrzebowałeś pociechy
na swej krzyżowej drodze… Tą pociechą stała się dla Ciebie milcząca współobecność Matki.

Czy nie jest tak, że najlepiej pocieszamy strapionych milczącą współobecnością!?

Bo współmilczenie nie jest jedynie niemówieniem. Jest raczej wspólnym słuchaniem i oczekiwaniem odpowiedzi od Pana! Tak mówi Pismo: Dobrze jest czekać w milczeniu ratunku od Pana (Lm 3,26).

Maryjo, Pocieszycielko strapionych, chcemy się od Ciebie uczyć miłosiernej, milczącej obecności przy tych, którzy cierpią.

Uwielbiamy Cię, Jezu Chryste, i Ciebie, Duchu Święty, Pocieszycielu, który nas pocieszasz w każdym naszym utrapieniu, byśmy mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Ciebie. Amen.

 

                Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
CHORYCH NAWIEDZAĆ

 

Z Ewangelii według Świętego Mateusza:

Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. [...] Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby. (Mt 8,14–17)

 

Wziąłeś na siebie nasze słabości i nosiłeś nasze choroby. Szymon
– przeciwnie: nie chciał wziąć na siebie Twojego krzyża. Nie chciał pomóc. Trzeba go było zmusić…

Nie mam prawa go osądzać. Sam równie chętnie uciekam przed chorobami i słabościami innych. Czy nie dlatego, że nie pamiętam, iż Ty pierwszy wziąłeś na siebie każdą z moich chorób i słabości?!

Mówisz o sobie: Byłem chory, ja jednak znam Cię przede wszystkim jako Lekarza – posłanego do chorych, nie do zdrowych. Ile to już razy przyszedłeś do mnie w sytuacji mojej choroby. Ile razy podałeś mi dłoń
i podźwignąłeś? Z chorób znacznie cięższych niż gorączka: z egoizmu, lenistwa, bezczynności, niewiary w siebie. Nie chcę odmawiać Ci tego, czego sam tyle razy od Ciebie doznałem.

Panie Jezu, błogosławimy Cię we wszystkich, którzy pomoc chorym rozeznali nie tylko jako swój zawód, ale jako powołanie. We wszystkich, których najlepiej opisuje pojęcie „służba zdrowia”: w lekarzach, pielęgniarkach, pielęgniarzach, wszystkich pracownikach szpitali
i przychodni. Wychwalamy Cię za każdego z kapelanów szpitalnych
i wspierających ich wolontariuszy. Za zgromadzenia zakonne, których charyzmatem jest posługa chorym. Prosimy dla nich o nowe, liczne powołania. Błogosławimy Cię za lekarzy na placówkach misyjnych i za wszystkich ofiarodawców wspierających ich pracę. Dla siebie prosimy
o wrażliwość na osobę każdego chorego. O uzdolnienie do chętnej, niewymuszanej pomocy. O hojność w ofiarowaniu czasu na odwiedziny
(w domu, w szpitalu, w domu opieki). I na modlitwę. Amen.

                Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusową
                WIĘŹNIÓW POCIESZAĆ

Z Ewangelii według Świętego Mateusza:

Jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. [...] Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: „Ufaj, córko! Twoja wiara Cię ocaliła”. (Mt 9,20–22)

 

Ewangelie nie zapamiętały imienia tej kobiety. Zapamiętała
je Tradycja: Weronika! To właśnie ta kobieta – uzdrowiona kiedyś przez Ciebie z upływu krwi – nie mogła teraz obojętnie patrzeć, jak krwawisz
na krzyżowej drodze. Jej czyn miłosierdzia był odwzajemnieniem. Kiedyś uwolniłeś ją od upływu krwi i od nieczystości, teraz ona otarła z krwi Twoją twarz i choć na moment przywróciła jej czystość.

Zakryta krwią, potem i brudem twarz Skazańca ukazała się na nowo oczom wszystkich jako pełne godności Oblicze Jezusa z Nazaretu!

Czy nie takim widziała Cię oczami serca, jeszcze zanim sięgnęła
po swoją chustę!?

Widziała Więźnia o twarzy Syna Bożego!

Co znaczy: więźniów pocieszać? Nie chodzi o jakąkolwiek pociechę. Chodzi o spotkanie, które pozwoli więźniowi odkryć w sobie na nowo twarz Syna lub Córki Boga – niezatarty obraz Syna Bożego – źródło nieusuwalnej ludzkiej godności!

Panie Jezu, Ty nawiedzasz nas w każdym zniewoleniu – w naszych nałogach, pożądliwościach i uzależnieniach. I zawsze widzisz w nas córki
i synów Boga – także wtedy, gdy my widzimy już w sobie tylko więźniów, zniewolonych przez narkotyki, alkohol, pornografię, emocjonalność, hazard, komputer, komórkę, pieniądz, wygodę… cokolwiek! Dla Ciebie twarz każdego i każdej z nas jest niezmiennie Twarzą Bożego Dziecka. Twój wzrok przywraca nam poczucie godności! Sięga głębiej niż chusta Weroniki.
Prosimy Cię, byśmy jak Weronika chcieli i umieli więźniów pocieszać. Poprowadź nas do ludzi cierpiących jakiekolwiek zniewolenie czy nałóg. Naucz nas myśleć z szacunkiem o każdym uwięzionym – w więzieniach, obozach pracy, w miejscach odosobnienia. Bądź naszą drogą do nich. Amen.

 

                Stacja VII – Drugi upadek Jezusa
                URAZY CHĘTNIE DAROWAĆ

 

Z Ewangelii według Świętego Mateusza:

[Królowi przyprowadzono sługę], który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. [...] Pan ulitował się nad nim, uwolnił go i dług mu darował. Lecz, gdy ów sługa wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. [...] I wtrącił go do więzienia, dopóki mu długu nie odda. [...] Wtedy uniesiony gniewem pan jego wezwał go i rzekł mu: Sługo niegodziwy! [...] Czy nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą!? I kazał wydać go katom. (Mt 18,21–35)

Panie, tyle mu darowałeś! Darowałeś mu dług przekraczający wyobraźnię! Dziesięć tysięcy talentów. Dwieście siedemdziesiąt ton złota!

Wybacz, że spytam: nie mogłeś darować mu jeszcze i tego, że nie przepuścił swojemu dłużnikowi? Odpuściłeś mu grzechy niewyobrażalne… Dlaczego nie odpuściłeś mu niewybaczenia!? Czy odmowa wybaczenia
i darowania urazy jest aż tak wielkim grzechem? Czy nie miał prawa domagać się sprawiedliwości?

Miał. Ale nie na tym polegał jego grzech. Nie chodzi o to, że sam
z siebie nie potrafił wybaczyć, ale o to, że zmarnował miłość, którą
Ty nadobficie go obdarzyłeś. Okazałeś mu bezgraniczne miłosierdzie nie
po to, by poczuł się uwolniony od długu, ale po to, by innych kochał doznaną miłością. By wybaczał doznanym wybaczeniem. Nie wymagałeś od niego niczego, czego byś mu wcześniej nie dał. I to w nadmiarze!

Panie Jezu, błogosławimy Twoją obecność i moc we wszystkich, którzy wybaczają. Ty jesteś miłosierdziem, które nas uzdalnia, by urazy chętnie darować. Prosimy Cię przy tej stacji: zniszcz w nas starego człowieka! Zabij w nas nielitościwego dłużnika! Naucz nas wybaczać chętnie
– uprzedzająco, bez wyczekiwania na prośbę i zadośćuczynienie ze strony winowajców. O, jak niepojęte jest Twoje miłosierdzie! Chcę mu zaufać. Również wtedy, gdy wzywasz, bym je okazał drugiemu – wybaczając bez wahania. Amen.

 

            Stacja VIII – Jezus poucza płaczące niewiasty
            NIEUMIEJĘTNYCH POUCZAĆ

 

Z Dziejów Apostolskich:

Etiop, urzędnik królowej etiopskiej, wracał z Jerozolimy, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. [...] „Czy rozumiesz, co czytasz?” – zapytał Filip. A tamten odpowiedział: „Jakże mogę rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni?” [...] A Filip, wychodząc z tego tekstu Pisma, opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie.
(Dz 8,27–28.30–31.35)

 

Panie Jezu, rozpoznajemy moc i miłosierdzie Twego Ducha, który kazał Filipowi przyłączyć się do owego człowieka, by go pouczyć. Miłosierdzie, bo człowiek ten był „obcy” i wykluczony ze wspólnoty modlitwy i kultu. Moc, która zaowocowała wiarą i przyjęciem chrztu. Chcielibyśmy się uczyć od Filipa takiej zdolności pouczania nieumiejętnych
– pouczania pełnego pokory, pobudzającego rozmówcę do zadawania najważniejszych pytań; pouczania skoncentrowanego na Tobie – na wydarzeniu Twojej śmierci i zmartwychwstania – pouczania prowadzącego słuchacza do uznania w Tobie Pana i Zbawiciela.

Miłosierną zdolność pouczania nieumiejętnych objawiasz nam także Ty sam przy tej stacji – mówisz do towarzyszących Ci kobiet: Córki Jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi. Pouczasz, bo kochasz. Pouczasz ze środka własnej męki
– zapominając o sobie, przekraczając własne cierpienie.

Panie Jezu, rozważając tę stację drogi krzyżowej, uczymy się,
że pouczenie winno być zawsze czynem miłości i miłosierdzia. Przepraszamy za te momenty w życiu, kiedy pouczaliśmy innych w gniewie, w pysze – by postawić na swoim – gdy upieraliśmy się przy swojej racji. Przepraszamy
za chęć błyszczenia własną mądrością, którą zasłanialiśmy Ciebie – Źródło Mądrości i Mądrość Wcieloną. Przepraszamy za wszystkie sytuacje, gdy nadużyliśmy zaufania tych, których nam zawierzyłeś w posłudze nauczania. Polecamy Ci, Panie, wszystkich nauczycieli, wykładowców, katechetów, wychowawców, a nade wszystko rodziców: napełnij ich swoją mocą
i miłosierdziem, by mogli prowadzić i pouczać powierzonych sobie. Mądrym słowem i przekonywającym świadectwem. Boski Rabbi i Świadku, który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

            Stacja IX – Trzeci upadek Jezusa
WĄTPIĄCYM DOBRZE RADZIĆ

 

Z Ewangelii według Świętego Marka:

Jezus rzekł im [Apostołom]: „Wszyscy zwątpicie we Mnie”. [...] Na to rzekł Mu Piotr: „Choćby wszyscy zwątpili, ale nie ja!”. Odpowiedział mu Jezus: „[...] tej nocy [...] trzy razy się Mnie wyprzesz”. (Mk 14,27.29–30)

 

Tuż przed męką pokazałeś, Jezu, swym uczniom zwątpienie jako upadek i jako przyczynę kolejnych upadków. Zwątpienie, które pociąga za sobą ucieczkę, rozproszenie, zdradę. Zwątpienie nie w siebie, nie we własne siły, ale zwątpienie w Ciebie – powiedziałeś: wszyscy zwątpicie we Mnie.

Zwątpienie…

Zwątpienie, które odbiera mi siły i powala na ziemię. Zwątpienie, czy jeszcze kiedykolwiek powstanę z upadku. Każdy mój grzech pociąga za sobą następny. Z każdym następnym – coraz bardziej tracę nadzieję. Zwątpienie, które mi mówi: „To już nałóg; silniejszy od ciebie!”. To zwątpienie
– ostatecznie – jest zwątpieniem w Ciebie! Że nie jesteś dość silny, by mnie podnieść. Że nie chcesz mnie podnieść. Czy w ogóle możesz kochać kogoś takiego jak ja? Zwątpienie w realność Paschy. Zwątpienie w celowość i sens mojego życia. W Twoją Opatrzność. I miłosierdzie.

Wątpiącym dobrze radzić! Ale co poradzić człowiekowi bezradnemu? Jak dobrze radzić człowiekowi zżytemu już ze swoją bezradnością? Uwięzionemu w zwątpieniu? Jak pokazać, że zwątpienie jest kłamstwem?
I o nas, i o Tobie!

Panie Jezu, dziękujemy Ci za wszystkie pytania, które rodzą się
w nas, gdy zatrzymujemy się przy tej stacji. Nie chcemy łatwych odpowiedzi… Prosimy o pokorną otwartość na Twojego Ducha – Ducha Rady, otrzymanego przy bierzmowaniu – na Jego mądrość i rozeznanie. Niech On
w nas słucha, niech nam podpowiada: i właściwe pytania, i prawdziwe odpowiedzi.

Wychwalamy Cię za tych wszystkich, którzy wspierają wątpiących
i nie zostawiają ich samych – zwłaszcza w zwątpieniu co do możliwości nawrócenia i wyzwolenia z nałogu. Wychwalamy Cię za ich bliskich: rodziny, przyjaciół, za terapeutów i kierowników duchowych. Za wszystkich, którzy nie tracą wiary w ludzi. I w Ciebie. Amen.

 

 

 

 

            Stacja X – Jezus z szat obnażony
            NAGICH PRZYODZIAĆ

 

Z Ewangelii według Świętego Łukasza:

Gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego Ojciec i wzruszył się głęboko, wybiegł mu naprzeciw [...] ucałował go [...] i rzekł: „Przynieście szybko najlepszą szatę, i ubierzcie go”. (Łk 15,20.22)

 

Gdy klękał przed Ojcem, był niemal nagi. Zmarnotrawił wszystko. Nie, nie majątek! Stracił poczucie własnej godności. Jest nagi jak niewolnik. Bankrut, któremu – z jego własnej winy – zabrano ostatnią koszulę! Nagi – jak Adam i Ewa w raju, kiedy po grzechu otworzyły się im oczy, i poznali, że są nadzy, i skryli się przed Tobą. On pewnie podobnie – chciałby zakryć swoją nagość przed Ojcem. Grzesznik – jak oni. Zawstydzony i upokorzony.

Ta scena, Panie Jezu, pomaga mi inaczej zobaczyć Twoją nagość na Golgocie. Nie obnażono Cię bez Twojej woli. Wybrałeś nagość, by okazać swoją jedność: z nagimi Adamem i Ewą, z każdym z marnotrawnych synów
i każdą z marnotrawnych córek – obnażonych i upokorzonych przez grzech. Na Golgocie stajesz nagi nie przed oprawcami, ale przed Ojcem. Słowa marnotrawnego syna: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Tobie… nie jestem godzien nazywać się Twoim synem – czynisz swoimi. Wypowiadasz je swoją nagością! Jesteś jedno ze mną, ogołoconym przez grzech.

Ta jedność mnie zbawia. Twój Ojciec nie potrafi spokojnie patrzeć na nagość swojego Dziecka. Natychmiast Cię przyodziewa. W najlepszą szatę sięgającą stóp i złoty pas na piersiach (por. Ap 1,13). Nagi w śmierci,
w zmartwychwstaniu znów jesteś odziany w synowską godność.

A my, a ja z Tobą.

Boże Ojcze, Ty jesteś pierwszym, który przyodziewa nagich! Prosimy, daj nam Ciebie naśladować. Naucz nas dzielić się, gdy potrzeba, swoim ubraniem. Pilnuj nas, byśmy chcieli się dzielić jak Ty – najlepszą (!) szatą
– ubraniem nowym, czystym i zadbanym, a nie starym, zużytym
i niepotrzebnym. Daj nam także zachować skromność i ubóstwo w ubiorze, byśmy tym łatwiej mogli się dzielić tym, co zaoszczędzimy. Prosimy o to przez Tego, który przyjął naszą nagość – by nas przyodziać w nowego człowieka. Amen.

 

            Stacja XI – Jezus przybity do krzyża
KRZYWDY CIERPLIWIE ZNOSIĆ

 

Z Dziejów Apostolskich:

Gdy usłyszeli [mowę Szczepana], zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami
na niego. A on, pełen Ducha Świętego, patrzył w niebo [...] zawołał głośno: „Panie, nie poczytaj im tego grzechu!”. Po tych słowach skonał. (Dz 7,54–55.60)

 

Błogosławimy Cię, Panie Jezu, za to, że takiej mocy udzielasz ludziom! Mocy, która jest cierpliwością – nie tyle wobec cierpienia, ile wobec jego sprawców. Nawet wobec prześladowców. Ta cierpliwość nie jest jedynie zaciśnięciem zębów. Nie jest też bezczynną apatią. Ani stoickim spokojem,
w poczuciu chłodnej wyższości nad czyniącymi zło. Cierpliwość Szczepana, cierpliwość męczenników jest miłością do krzywdzicieli.

Jest mocnym świadectwem. Jest pełnym pokoju milczeniem przerywanym modlitwą o wybaczenie. Jest ostatnim mocnym słowem
i czynem miłosierdzia.

Cierpliwość Szczepana jest odwzorowaniem Twojej, Panie; jego słowa są odbiciem Twoich: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. W chwili męczeństwa Szczepan patrzył w niebo i widział Ciebie! Miał przed oczami Ciebie, a nie swoją krzywdę i nie złość przeciwników. To widzenie nim zawładnęło i go przemieniło – upodobniło do Ciebie. Na Szczepanie spełniła się obietnica Pisma: Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni,
bo ujrzymy Go takim, jakim jest.
Właśnie tak! Objawiłeś się mu i upodobniłeś
do siebie.

Jezu Chryste, cierpliwy i wielkiego miłosierdzia, daj nam się w Ciebie zapatrzeć jak Szczepan. Daj nam odkryć cierpliwość jako czyn wielkiego miłosierdzia! Połóż nam swój palec na ustach, gdy chcemy wybuchnąć rozgoryczeniem i pretensją, agresją i skargą. Naucz nas modlić się za nieprzyjaciół. Nie stawiać oporu złemu! Nadstawiać drugi policzek. Odstępować szatę temu, kto zabiera nam płaszcz. Iść dwa tysiące kroków
z tym, kto nas zmusza, by przejść z nim tysiąc. Daj, byśmy się nie dali zwyciężyć złu, lecz zwyciężali je dobrem. Cichy Baranku poprowadzony
na zabicie, jak owca niema wobec strzygących ją – objaw się w nas Twoją cierpliwością. Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

                Stacja XII – Jezus umiera na krzyżu
SPRAGNIONYCH NAPOIĆ

 

Z Ewangelii według Świętego Jana:

Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: „Pragnę”. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. (J 19,28–29)

Byłem spragniony, a daliście / nie daliście Mi pić… 
Czego pragnie umierający człowiek? Jakie pragnienia ma umierające dziecko?

Podano Ci ocet do ust. Ostatni gest człowieka względem Ciebie.
Na sekundę przed Twoją śmiercią. Ostatnia drwina. Ostatni akt wrogości.
Tak jak zapowiedział psalmista: Na współczującego czekałem, ale go nie było [...]. Dali mi jako pokarm truciznę, a gdy byłem spragniony, poili mnie octem
(Ps 69 (68),21–22).
Nie oszczędziliśmy Ci niczego! Nawet szyderstwa
z ostatniego pragnienia…

Przeraża mnie myśl, że to może się powtórzyć, także i dzisiaj.
Że mogę zobojętnieć, że mogę chcieć uciec przed pragnieniem osamotnionych, umierających ludzi. Nieraz bliskich mi umierających ludzi. Albo że mogę próbować zbyć to pragnienie byle czym: drogimi gadżetami mającymi zastąpić… obecność.

Panie Jezu, Ty znasz pragnienia każdego ludzkiego serca. Ty chcesz
je nasycić Wodą Żywą – kto ją pije, nie będzie pragnął na wieki. Tą Wodą, którą Ty dajesz, jest Duch Święty – Ten, który w tajemnicy Trójcy jest osobową miłością. Daj nam – jak Ty – odkrywać i rozumieć ludzkie pragnienia i – również jak Ty – wychodzić im naprzeciw. Daj nam być naprawdę przy spragnionym człowieku. Z kubkiem wody. I z miłością, która jest kanałem Wody Żywej. Błogosławimy Cię za wszystkich tych, którzy
to czynią, którzy Ci towarzyszą – obecnemu w umierających. Za lekarzy, pielęgniarki, pracowników hospicjów, oddziałów opieki terminalnej, zakładów opieki leczniczej. Za wszystkich wolontariuszy i tych, którzy wspierają hospicja materialnie. Tylko Ty sycisz każde ludzkie pragnienie na wieki wieków. Amen.

 

            Stacja XIII – Jezus zdjęty z krzyża i złożony w ramiona Matki
MODLIĆ SIĘ ZA ŻYWYCH I UMARŁYCH

 

Z Ewangelii według Świętego Marka:

Do Jezusa rzekł człowiek z tłumu: „Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego”. [...] Jezus rzekł im: „Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem”. (Mk 9,20.29)

 

Patrzymy na Ciebie, Maryjo, siedzącą u stóp krzyża, z martwym ciałem Syna na kolanach. Trwającą na modlitwie. W obolałym skupieniu,
ale na modlitwie. Dlatego właśnie nie bezradną, nie bezsilną, nie pokonaną, nie złamaną – ale: wzmocnioną, zaangażowaną dalej w dzieło zbawcze Syna, współmiłosierną z Nim – pierwszą w długiej dziejowej procesji tych, którzy
radując się w cierpieniach za nas – w swoim ciele dopełniają niedostatki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. I czynią to na modlitwie!

Jest bowiem taki rodzaj zła, jest taki rodzaj demonów i pokus, które można wyrzucić jedynie modlitwą. Każde inne „narzędzie” jest nieskuteczne. Zostaje modlitwa i post.

Twoja modlitwa na Golgocie – jest doświadczeniem mocy, nie słabości. Jest dowodem na to, że miłosierdzie nigdy, w żadnej sytuacji, nie jest bezsilne! Wtedy, gdy wszyscy inni składają broń, miłosierdzie sięga po mocny oręż modlitwy.

Panie Jezu, błogosławimy i wysławiamy Cię za ludzi, którzy nie ustają w miłosiernej walce o innych, także wtedy, gdy wszyscy inni już się poddali. Dziękujemy za tych, którzy w pełnym zawierzeniu Tobie modlą się za zmarłych – tragicznie, niespodziewanie, w uporze, w buncie, w odmowie nawrócenia. Za tych, którzy upartą modlitwą towarzyszą tym, którzy nie chcą żadnego towarzyszenia, którzy brną w zło, pogodzili się z nałogiem lub
w ogóle nie dostrzegają zła, które czynią. Dziękujemy Ci za tych, którzy modlitwą i postem wspierają nieuleczalnie chorych, konających, opłakujących swoich bliskich. Którzy modlą się o pokój, o który już nikt poza nimi
i ofiarami wojny nie zabiega. Prosimy, rozpal i w nas ten charyzmat miłosiernej modlitwy za żywych i umarłych. Amen.

Matko Miłosierdzia, módl się za nami!

 

            Stacja XIV – Jezus złożony do grobu
UMARŁYCH GRZEBAĆ

 

Z Księgi Tobiasza:

Ja, Tobiasz [...] dawałem mój chleb głodnym i ubranie nagim. A jeśli widziałem zwłoki któregoś z moich rodaków, wyrzucone poza mury Niniwy, grzebałem je [...]. A jeden
z mieszkańców Niniwy doniósł królowi, że to ja jestem tym, który grzebie potajemnie. Musiałem się ukrywać. [...] Wtedy cały mój majątek zagrabiono. (Tb 1,3.17.19–20)

 

Czy pogrzebanie zmarłego jest aż tak ważnym czynem miłosiernej miłości? Czy dla pogrzebania zmarłych warto zaryzykować aż tyle
co Tobiasz? Gniew władcy, życie, majątek!?

Ile jeszcze rozumiemy z tej wrażliwości w świecie, w którym coraz więcej rodzin nie odbiera ze szpitali ciał swoich bliskich zmarłych, aby ich pochować… w świecie, w którym matkom nie zawsze wydaje się ciała ich zmarłych przy porodzie niemowląt… a ciała dzieci, na których dokonano aborcji, po prostu wyrzuca się do śmieci?

Panie Jezu, chcemy tworzyć – i współtworzyć (!) – inny świat. Dlatego błogosławimy Cię za Józefa z Arymatei, który chciał być dla Ciebie Tobiaszem. I za dzisiejszych Tobiaszów. Błogosławimy Cię za tych, którzy potrafią zadbać o pochówek ludzi bezdomnych. Za tych, którzy pomagają ludziom samotnym i ubogim pogrzebać ich bliskich. Za tych, którzy dbają
o zapomniane groby ludzi nieznanych. Którzy troszczą się o groby nieprzyjaciół – żołnierzy wrogich armii, członków mniejszości etnicznych czy narodowych. Bądź błogosławiony za tych, którzy dbają o największe cmentarzyska świata i strzegą pamięci o miejscach takich, jak Auschwitz, Birkenau, Dachau, Buchenwald i inne.

Chroń nas przed lekceważeniem tego uczynku miłości. Bądź przynagleniem, byśmy nigdy nie opuścili pogrzebu naszych bliskich. Byśmy nikogo z naszych znajomych nie zostawili samego, gdy opłakuje swoich zmarłych. Daj, byśmy pamiętali o naszych zmarłych. W modlitwie osobistej
i w czasie liturgii. Przez nawiedzenie grobu. Amen.

Daj nam szacunek wobec śmierci! Ona jest bramą życia!

 

Rozważania różańcowe – Tajemnice bolesne

1. Modlitwa w Ogrójcu

Jezus w czasie swojego ziemskiego życia wiele czasu spędzał na modlitwie, jednak ta przed Męką była wyjątkowa. Ciemna noc. Tylko On i wybrani uczniowie. „Czuwajcie i módlcie się” mówi do uczniów i sam także idzie się modlić. „Ojcze, jeżeli to możliwe oddal ode Mnie ten Kielich, ale nie Moja, lecz Twoja wola niech się stanie”. Jezus modli się pomimo trudności. A uczniowie? … A ja? „Nawet jednej godziny nie mogliście czuwać?” Jezus zachęca do modlitwy i sam jej uczy. Do mnie należy otwarcie serca na Jego naukę.

2.  Biczowanie

Boleśnie ranią ciało Jezusa a On milczy. W spokoju przyjmuje to, co ofiarują Mu ludzie. Dlaczego? Nie rozumiesz? Dlatego, aby mnie i ciebie nauczyć cierpliwego przyjmowania i przeżywania tego, co trudne, tego co boli, co rani. Jezus wie, że nie jest sam. Wie, że ma Ojca, który Go kocha. Przecież i ja mam tego samego Ojca. Czy pamiętam o tym?

3.  Cierniem ukoronowanie

Jakby jeszcze mało było tego cierpienia wkładają Jezusowi na głowę koronę z cierni. To nowy ból, nowe cierpienie. Jezus nadal nie narzeka, lecz przyjmuje wszystko z miłością. Jakże trudno nam zrozumieć postawę Jezusa. Jednak trzeba pamiętać, że jest to postawa miłości i zaufania, do której Jezus zaprasza także mnie. Czy przyjmę to zaproszenie?

4.  Droga Krzyżowa

Jezus z krzyżem na ramionach idzie drogą przygotowaną Mu przez Ojca. Z krzyżem złożonym z moich grzechów. Z krzyżem bardzo ciężkim.
Na swej drodze spotyka wielu ludzi. Większość z nich krzyczy złośliwie i szyderczo. Są jednak i tacy, którzy cicho pomagają. Do której grupy ja się zaliczam, bo w końcu spotykam Go codziennie?

5. Ukrzyżowanie

Umęczone ciało Jezusa przybijają do krzyża. A On w cichości przyjmuje to cierpienie. To właśnie na krzyżu dokonują się największe tajemnice zbawienia. Tu Jezus ostatecznie oddaje swą duszę w ręce Ojca. Tu pokazuje co to znaczy kochać miłością prawdziwą. A jaka jest moja miłość?

Dzień V 10.08.2017

Rozważania różańcowe – Tajemnice światła

1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

Prosimy Cię Panie o wierność. Daj nam światłe oczy serca, aby wśród nas widzialne były Twoje otwarte niebiosa. Prosimy Cię o wierność łasce chrztu, aby to wszystko co przesłania nam Twoje otwarte niebiosa zostało oświetlone łaska Twego Ducha.

2. Objawienie się Jezusa na weselu w Kanie

Prosimy Cię Panie o posłuszeństwo. Spojrzyj łaskawie na nasze stągwie życia i przemień je. Naucz przyjmować z uległością zaproszenie Maryi: „Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie”, abyśmy nie uronili ani jednego Bożego Słowa, abyśmy nie zlekceważyli Bożej Woli wobec nas. Prosimy Cię Panie o posłuszne serca, bo tylko wtedy zdarzy się cud i dostąpimy łaski oglądania Ciebie pośród nas.

3. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia

Prosimy Cię Panie o pokorę. Pomnóż wśród nas tęsknotę za Twoim Królestwem. Pomóż zobaczyć, że to, za czym tęsknimy jest na wyciągnięcie ręki – jest tu i teraz. Uczyń nas pokornymi głosicielami Twojej Obecności i Królestwa, które jest pośród nas.

4. Przemienienie na górze Tabor

Prosimy Cię Panie o wiarę. Twoje szaty lśniły na górze, a uczniowie kontemplowali Twoją chwałę, by gdy zobaczą Cię na krzyżu, pojęli wielkość Twej miłości. Przymnóż nam wiary, abyśmy nie przeceniali w naszym życiu tego, co ulotne, ale w postawie uwielbienia czyniły wszystko na Twoją większą chwałę nawet w cierpieniu i ogołoceniu.

5. Ustanowienie Eucharystii

Prosimy Cię Panie o miłość. Jezu z Wieczernika, naucz nas jak Ty obmywać nogi naszym bliźnim, jak szczerze miłować w klęsce, stracie i bólu. Prosimy Cię Panie o miłość. Niech Eucharystia uczy nas jak adorować Ciebie i tracić życie dla bliźnich. Pomóż nam, Chryste Eucharystyczny, odkryć radość w miłości Boga i bliźniego.

 

 

Dzień IV 09.08.2017

Rozważania różańcowe – Tajemnice chwalebne

1. Zmartwychwstanie

Ileż wzruszających dowodów delikatnej miłości ku nam, słabym i grzesznym, okazał Jezus po swoim zmartwychwstaniu, objawiając się i łaskawie obcując ze swoimi uczniami. Jezus i nam służy nadal swoją miłością przez sakramentalną obecność w Eucharystii.

2. Wniebowstąpienie Jezusa

Jezus Chrystus wskazał nam swym życiem i nauką drogę do nieba a przez swą mękę i śmierć na krzyżu przywrócił prawo do niego. On chce  byśmy szli za Jego przykładem w służbie Bogu i ludziom, a wówczas z pewnością ujrzymy Go kiedyś w otoczeniu niezliczonych dusz zbawionych.

3.  Zesłanie Ducha Świętego

Jezus Chrystus, Pan i Mistrz nasz, przyszedł, aby nam służyć – to i my dzieci Boże, mamy podobnie służyć naszym bliźnim, aby nasze zjednoczenie z Bogiem przez miłość wyrażało się w służbie rodzinie ludzkiej. A tego wszystkiego uczy nas Duch Święty. Wstań, idź, głoś!

 

4. Wniebowzięcie

Wewnętrzną odpowiedzią Maryi na powołanie Jej na Matkę Syna Człowieczego było: „Oto Ja Służebnica Pańska”. Słowa te spełniała przez całe życie. Z woli Bożej służyła jako Matka Jezusowi i z woli Bożej służy także nam jako Matka. Została Ona z duszą i ciałem wzięta do nieba, ale służy nam nadal troszcząc się i zabiegając, byśmy też mogli być kiedyś razem z Jezusem i z Nią w niebie.

 

5.  Ukoronowanie Maryi

 Pan Bóg nie powtarza się w świętych swoich. Stać Go na nieskończoną rozmaitość swoich sług. Życie na ziemi jest tylko zapoczątkowaniem pełnej aktywności duchowej jaka się okaże w niebie. Najświętsza Maryja Panna wywyższona ponad wszystkie stworzenia i najbliższa tronu Bożego, dopomaga nam do osiągnięcia w niebie w pełni naszego osobistego powołania.

 

Dzień III 08.08.2017

Rozważania różańcowe– Tajemnice bolesne.

 1. Modlitwa w ogrójcu

Jezus modląc się w Ogrodzie Oliwnym i zgadzając się na wolę Ojca nie wchodził w pustkę, lecz oddawał się w pełni w ramiona Boga. To jedna
z twych trudniejszych modlitw. Strach przed kielichem goryczy rozdzierał Mu serce. O współcierpiącej Maryi nikt nie powiedział, że po wypowiedzeniu swego „fiat” lęk Ją opuścił. Nikt nie napisał, że przestała się bać i odczuwać trwogę. To siła zawierzenia daje tę moc, by wypełniać wolę Boga. By wstać i iść.

2. Biczowanie

 Choć żaden bicz nie dotknął pleców Matki, kotłujące myśli i słowa starca Symeona dręczyły Jej Serce: „Twoją duszę miecz przeniknie”. Jak to rozumieć? Co to oznacza? W życiu nie chodzi o to by nie odczuwać bólu, lecz Jezus czeka byśmy wszystkie troski przerzucali na Niego, bo Jemu zależy na nas.

 3. Cierniem ukoronowanie

Każdy cierń przeszył, także i Twoje niepokalane serce kochająca Matko. Dobrze wiesz co znaczy być niezrozumianym i nieprzyjętym. Mimo to nie zamykasz się w swym cierpieniu, lecz oczy Twe zapatrzone są w królującą Miłość, która zwycięża wszystko.

 4.  Niesienie krzyża

Choć fizycznie stała z boku, niosła krzyż razem z Nim. To spotkanie na drodze krzyżowej, to złączenie się dwóch kochających serc – dało ulgę w cierpieniu i pomogło donieść krzyż do końca. Cierpienie dzielone na dwoje, zawsze wydaje się lżejsze. Prawdziwie współczująca Matko Jezusa, twa milcząca obecność najlepiej koi ból krwawiących ran i pomaga iść wciąż na przód.

 5. Śmierć na krzyżu

Maryja stała pod krzyżem do głębi przeniknięta śmiercią Jezusa. Jej wiara zrodziła nadzieję, że śmierć to jeszcze nie koniec, gdyż ostatnie słowo należy do Miłości. Przez całe życie wiedziała co to znaczy umierać. Patrzyła jak krzyżują Jej Syna. Proszę Cię Maryjo, abyś była w godzinie mojej śmierci i pomogła mi przejść na drugą stronę życia.

 

Dzień II – 07.08.2017

Rozważania różańcowe – Tajemnice radosne

 1. Zwiastowanie

Maryjo, miałaś tyle spraw na głowie, tak ważne wydarzenia. Przecież byłaś zakochana. Czekały cię zaślubiny z Józefem, całkowita zmiana życia.
I w tym całym przejęciu byłaś tak otwarta, że usłyszałaś zapraszające słowa Boga? Jak to zrobiłaś? Matko Droga, pomóż usłyszeć szept Boga, gdy cały świat krzyczy nam do ucha.

2. Nawiedzenie

Ruszyłaś Maryjo z pośpiechem w góry do Elżbiety, nie po to by użalić się jak bardzo czujesz się niegodna propozycji Wszechmocnego, lecz by służyć drugiemu człowiekowi z wdzięcznością, za wielkie rzeczy, które uczynił Ci Bóg. Naucz mnie Matko, jak dzielić się Jezusem w moim życiu z tymi, których On mi daje.

3.  Boże Narodzenie

Jezus chce narodzić się w każdym ludzkim sercu, lecz nikogo nie zmusza. Nawet Maryja przyjęła zamknięte drzwi gospody. Odeszli, by szukać dalej. Jezus daje wolność. Od każdego z nas zależy czy Jezus się narodzi w sercu czy nie. On tobą nie gardzi. On chce się z Tobą spotkać. Wstań … idź … On nauczy cię kochać.

4. Ofiarowanie

Dopiero co się narodził, a Ty Matko oddajesz Go całego Bogu. To boli. Ale w tym bólu rodzi się radość. Odzyskujemy wolność. To co oddam Bogu na serio, to tak na prawdę staję się moje. Maryjo pomóż mi zrozumieć, iż oddając siebie – posiadam siebie.

5. Odnalezienie

Szukam Jezu Ciebie, to Ciebie pragnie moja dusza. Ale jakiego ja szukam Jezusa? Takiego, co przytuli, pogłaszcze nie będzie wymagał ofiary? Bo gdy tylko na horyzoncie Jezus daje mi się znaleźć jako ukrzyżowany, to raczej skręcam w następną ścieżkę, udaję, że nie widzę. Maryjo szukająca, pomóż mi odnaleźć w życiu prawdziwe oblicze Jezusa, który kocha, aż po krzyż.

 

 

Dzień I 06.08.2017

Rozważania różańcowe – Tajemnice chwalebne

1. Zmartwychwstanie

Jezus spotyka się z uczniami po zmartwychwstaniu. Zamiast radości i szczęścia na ich twarzach maluje się strach, niewiara, lęk. Czy cud obecności Boga w moim życiu owocuje nadzieją i odwagą?. Okrzyk Jana: „To jest Pan!” budzi Piotra z uśpienia. Kiedy doświadczę piękna Boga, uwierzę w Niego i Jemu, wtedy wyruszę. Rzucić się w morze oznacza niepewność i ryzyko. Ale chociaż nie widać – to Jezus zawsze jest przy mnie!

2. Wniebowstąpienie

Dlaczego odchodzi? Czy rzeczywiście opuszcza? Taki bieg życia nie jest kaprysem. To człowiek  opuszcza, zostawia. A Jezus? Odchodzi tylko po to, aby wrócić. On nie jest Bogiem utartych ścieżek, nie jest Bogiem stereotypów, przeterminowanych wyroków i skostniałych decyzji. Jest Bogiem, który nieustannie stwarza świat. Kiedy wydaje się, że odchodzi, to tylko po to, aby ponownie i na nowo zapukać do drzwi mojego życia. Abym wreszcie mógł wstać, iść i głosić.

3. Zesłanie Ducha Świętego

„Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu,
On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.” Duch święty jest nam darowany jako Archanioł Bożej łaski. Gdzie On jest? Duch Święty potrafi odnaleźć specyficzny czas spotkania, aby wejść w serce i pouczyć „o wszystkim”. On dotyka Bogiem. Sedno spotkania leży w odpowiedzi człowieka. Czy pozwolę sobie doświadczyć Poranka Łaski. Czy wyjdę na spotkanie?

4. Wniebowzięcie

Maryja jest wzorem życia dla Boga w pełni. Życie, które trwa w Bożym świetle odbija już tu na ziemi piękno Nieba. Czy nie tak samo jest z kwiatem – piękno tęczowych kwiatów na łące odbija jasność słońca? Dlatego warto zbliżać się do Boga,  aby spotkać Go w świątyni własnego serca. Warto ruszyć…

5. Ukoronowanie

Tak jak wschodzące słońce staje się horyzontem nowego dnia i pewnością życia, tak Chrystus wchodzi na szlak mojego życia, aby darować promienie nadziei. Wszystko po to, aby uświadamiać mi piękno ziemi w perspektywie Nieba. Co czynię, kiedy Jezus staje na mojej drodze i mówi: „Witaj! Daruję ci moc, której ci nikt nie odbierze, choćbyś umarła, żyć będziesz!” Czy mam odwagę iść za Nim? Maryja jest Królową, bo jest pokorna i odważna.